Wielki Mur

Wielki Mur czyli zmasowany atak zmutowanych jaszczurek na obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Czy to zdanie brzmi głupio? Powinno ale najlepiej oddaje poziom fabuły filmu.

the-great-wall-image-2

Jeżeli jest ktoś, po zwiastunie Wielkiego Muru uznał, że oto zapowiada się rewelacyjny film przygodowy, to muszę – niestety – ostatecznie rozwiać jego nadzieje.Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą – Wielki Mur przedstawia „legendę” związaną z tytułową, stojącą po dziś dzień budowlą w Chinach. Dwóch awanturników, William i Tovar, przybywają tam w celu znalezienia czarnego prochu: ta potężna broń mogłaby zmienić układ sił w Europie. Na miejscu okazuje się jednak, że akurat trafili na moment (dzieje się tak raz na 60 lat), kiedy Chiny atakowane są przez legiony zielonych potworów. William postanawia dołączyć się do walki o wolność nie tylko Chin, ale i całego świata.Czemu decyduje się to zrobić, nie do końca wiadomo. Niby wygląda na to, że między nim i jedną z dowódców – Lin Mei – zaczyna rodzić się uczucie, może też chodzić o to, że postanawia się niejako „nawrócić” i zacząć bić się o coś, za co warto umrzeć. Zostaje to jednak pokazane bardzo szybko i widz musi raczej zaakceptować, że jest jak jest. Fabuła jest zresztą czysto pretekstowa i niesamowicie wprost schematyczna.

The Great Wall

Mamy zatem właśnie Williama, najemnika, który postanawia poszukać sensu w tym, co robi (bene there), Tovara, który jest jego cynicznym kolegą i któremu bardziej zależy na czarnym prochu (done that), wysoko postawioną panią oficer, która nie ufa przybyszom, chociaż już od pierwszego spojrzenia (z wzajemnością) jest zafascynowana Williamem (ziew). I tak dalej, i tak dalej – nie spodziewajcie się tu żadnej niespodzianki.W związku z tym nie ma się co dziwić, że i aktorzy nie za bardzo mają tu cokolwiek do roboty, poza wymyślnymi kombinacjami walk. Owszem, Matt Damon to bardzo sympatyczny koleś, zawsze miło go zobaczyć na wielkim ekranie, jednak nawet on nie potrafi tchnąć ducha w chodzącą kliszę, jaką jest William. Podobnie rzecz ma się z Pedro Pascalem, którego widok powinien ucieszyć wszystkich fanów Gry o Tron oraz Narcos.

the-great-wall-movie-4k

To, że pojawiają się oni w Wielkim Murze wynika oczywiście z tego, że film współfinansowali Amerykanie, trzeba było więc wrzucić doń jakichś aktorów, z którymi mógłby się utożsamić widz na Zachodzie. Zagadką za to pozostaje dla mnie udział Willema Dafoe, który na dobrą sprawę nie pełni tutaj żadnej funkcji i jakby go wyciąć ze scenariusza, niewiele by się zmieniło.No, ale dobrze. I tak wszyscy wiemy, że nie po to idzie się do kina na taką produkcję, żeby zachwycać się aktorstwem bądź fabularnymi twistami. Jak zatem wypadają sceny batalistyczne i armia zielonych potworów? Okazuje się, że tak sobie. Trailer pod kątem wizualnym wyglądał całkiem nieźle i zapowiadał porządne widowisko. To kolejny przypadek, kiedy zwiastun kłamie. To znaczy owszem, zdarzają się tu sceny efektowne (więcej jest jednak efekciarskich), niektóre walki ogląda się z przyjemnością. Po pewnym jednak czasie zaczyna to wszystko nużyć.

the-great-wall-movie-image-4

Odbiorca nie ma żadnej możliwości, by zaangażować się emocjonalnie w to, co dzieje się na ekranie, zatem nawet najbardziej wymyślne piruety oraz ataki z zaskoczenia nie będą w stanie go w pełni usatysfakcjonować. Do tego wielokrotnie efekty komputerowe aż biją po oczach, zwłaszcza widać to w panoramach, gdy aktorzy pojawiają się na tle czegoś, co naprawdę wygląda jak pomalowane tło z kartonu.W ogóle zaskakująco często miałem wrażenie, że przeniosłem się w czasie o kilkanaście, kilkadziesiąt lat, do jakiegoś starego filmu fantasy. Wygląd CGI ogólnie wywoływał u mnie co chwilę cichy chichot. Tak samo zresztą, jak fakt, że poszczególni dowódcy oddziałów chińskich mają zbroje w różnych kolorach i hełmy przypominające zwierzęta, co od razu skojarzyło mi się z Power Rangers. I może w sumie coś w tym jest, w końcu walczą oni przeciwko takim kitowcom, dla niepoznaki przerobionymi na zielone potwory.

rqp0yivauk7rfkntgd6gkm9qt4q

Wielki Mur to film skrojony pod Chiński rynek i widać to od samego początku. Legendary Pictures, które jest za niego odpowiedzialne należy do chińskiej grupy medialnej Wanda Group, która zakupiła je w 2016 roku. Film ma przekaz podprogowy, który ma pokazać, że zachód jest chciwy i zły a tylko Chińczycy w swoich poczynaniach mają rację. Osoby wyczulone na takie kwestie pewnie szybko to wyłapią, ale niektórym na pewno to umknie i nie będą świadomi, że są światkami propagandy w czystej postaci.

Pełna Obsada              Twórcy

Wielki Mur oceniam na ⭐⭐⭐ ponieważ jest to typowy odmużdżacz, który można oglądać tylko dla pośmiania się z warstwy realizatorskiej bo sama fabuła nie dostarczy wam nic poza zażenowaniem.

Autor : Łukasz Spich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s