Twój Vincent

Przed wejściem na salę kinową zastanawiałem się czym będzie filmowa opowieść o Vincencie van Goghu; patetycznym dokumentem ukazującym jego powolne zatracanie się w problemach psychicznych? Monumentalnym dziełem sztuki, które rozkocha mnie swoją formą i wyrazistością? Czy może prostą i klarowną fabułą idealną do chrupania popcornu w wygodnym fotelu Sali kinowej? Jak bardzo się zdziwiłem po wyjściu z Sali… „Twój Vincent” w sposób wprost idealny łączy wszystkie cechy kina moralnego niepokoju z atmosferą sielankowego życia w małym  miasteczku, wplatając w nie elementy kina noir. To właśnie nietypowa konwencja wyróżnia Polsko – Brytyjską koprodukcję na tle innych kinowych premier.
Wrote-Me-01
Akcje filmu napędza list nieżyjącego już Vincenta.  Listonosz Joseph Roulin, prosi swojego syna Armanda o dostarczenie koperty do brata malarza – Theo. Armand nie darzy sympatią van Gogha – uważa, że był wariatem, a jego ojciec niepotrzebnie traci tylko czas na załatwianie spraw nieboszczyka. Gdy główny bohater trafia do Paryża dowiaduje się, że Theo również zmarł. Wysłuchując opowieści znajomych Vincenta postanawia przeprowadzić małe śledztwo i zrekonstruować ostatnie chwile życia artysty. Fabuła nie jest zbyt zawiła, lecz gdy spojrzymy na nią przez pryzmat debiutu reżyserskiego duetu jest lepiej niż dobrze.

W szkole ucząc się o Vincencie van Goghu dowiadujemy się, że pochodził z Holandii, zmarł przed czterdziestką oraz tworzył postimpresjonistyczną sztukę. Jego flagowymi dziełami były „Słoneczniki”, „Gwiaździsta noc”, i „Autoportret” z 1889 roku – film Doroty Kobieli i Hugh Welchmana przenosi charakterystyczne cechy dla owych obrazów wprost na srebrny ekran tworząc coś niepowtarzalnego. Wyobraźcie sobie, że film składa się z sześćdziesięciu pięciu tysięcy klatek, które zostały w tradycyjny sposób nagrane a później odtworzone przez zawodowych malarzy tak aby w jak największym stopniu przypominały dzieła artysty. Ostateczny efekt po prostu wbija w fotel – animacje składające się z pojedynczych, nakładających się ruchów pędzla, aktorzy odwzorowani w wprost perfekcyjny sposób i ogromna ilość pracy twórców sprawiły, że w niektórych momentach zapominałem, że oglądam film a nie pokaz stworzonych z ogromną pieczołowitością obrazów.

Czy film spełnił moje oczekiwania? Zdecydowanie tak! Perfekcyjne wykonanie, dobra fabuła i wiele realizacyjnych nawiązań do klasyki kina sprawiają, że jest to prawdziwe dzieło sztuki. Jeszcze niedawno mówienie bez wstydu o polskiej pełnometrażowej animacji było niemożliwe, lecz teraz wszystko się zmieniło…”Twój Vincent” bez problemu może nawiązać konkurencję z filmami animacyjnych gigantów pokroju Disney’a lub Warner Bros. a nawet takowy pojedynek wygrać.

Ocena filmu⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐❤

Autor : Łukasz Spich


Film Obejrzałem w Kinie

Zdjęcia i zwiastuny wykorzystane w recenzjach należą do ich prawowitych właścicieli i zostały użyte wyłącznie na potrzeby tekstu zgodnie z prawem cytatu oraz fair use.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s