Dom z Papieru to niewątpliwie serial, który stał się ogólnoświatowym fenomenem. Pierwszy sezon został wyprodukowany przez hiszpańską telewizję Antena 3, ale to dzięki Netflixowi podbił serca widzów na całym świecie. Ogromna popularności La Casa de Papel z pewnością przyczyniła się do powstania europejskiego centrum produkcyjnego amerykańskiego giganta właśnie w Hiszpanii.

Jeżeli Netflix ma serialowy okręt flagowy to jest nim właśnie omawiana produkcja.

Serial z każdym kolejnym sezonem przyciąga do serwisu mnóstwo użytkowników, którzy są ciekawi dalszych losów lubianych bohaterów. Dla niektórych serial stał się prawdziwym must-watch’em, dla innych jest to guilty pleasure lecz jedno trzeba Netflixowi przyznać: drugi tak perfekcyjnie skrojony pod widza serialowy produkt nie istnieje.

Lecz Dom z Papieru w żadnym wypadku nie jest pustą wydmuszką. Akcji jest tu co nie miara, a to właśnie ona napędza całą fabułę. Czwarty sezon jest jednak trochę inny. Twórcy podeszli do bohaterów w odmienny sposób dokonując dekonstrukcji postaci. Radość i swawolę z poprzednich sezonów zastąpiło zmęczenie, które udzieliło się absolutnie wszystkim.

Zmiana, która bezpośrednio wpłynęła na tempo produkcji zrobiła wiele dobrego dla scenariusza, który wcześniej był odgrzewany tyle razy, że z soczystego kotlecika przy pierwszym senonie w trzecim stał się spalonym na węgiel kawałkiem mięsa. Gdyby tym razem zrobiono dokładnie to samo, to La Casa de Papel skończył by na śmietniku historii jako serial kompletnie zmarnowanego potencjału.

Dom z Papieru 4 Recenzja
Fot. Materiały prasowe

Wydaje się, że twórcy nareszcie twórcy poszli po rozum do głowy i podeszli do ogranej koncepcji w zupełnie inny sposób.

Oczywiście Dom z Papieru nadal opiera się na prostych schematach, jednakże całość stała się o wiele bardziej spójna. Nie uświadczymy już ogromnych skoków jakości. Fabuła toczy się swoim tempem, a wraz z zagęszczaniem się klimatu nie atakuje nas z każdej strony cliffhanger’ami. Dzięki temu przyjemność z oglądania wzrosła, a my jako widzowie już nie czujemy się jak dzieci, które trzeba za rękę prowadzić przez mgłę. W sumie była to największa wada poprzednich sezonów – pomimo prostej fabuły próbowano nam łopatologicznie wtłoczyć do głowy rozwiązanie każdego problemu.

Czwarty sezon rozpoczyna się w momencie, w którym zakończył się poprzedni. Przerażony profesor ukrywa się przed podążającą jego śladem policją, a jego grupa musi zmierzyć się z kolejnymi problemami podczas napadu. Obok starej gwardii : Profesora, Tokio, Nairobi, Lizbony czy Inspektor Sierry; pojawiają się nowi bohaterowie, którzy wnoszą ogromny powiew świeżości do całej produkcji.

Poza akcją w tym sezonie postawiono nacisk na uczucia bohaterów. Profesor będzie musiał zmierzyć się z utratą panowania nad gangiem, a ponadto ze stratą swojej partnerki (ten wątek zakończył trzeci sezon). Już od pierwszych minut dają się nam we znaki niepokój i obciążenie psychiczne obecne u bohaterów. Tym razem nic nie pójdzie gładko, a banda profesora musi walczyć o własne życie.

Dom z Papieru 4 Recenzja
Fot. Materiały prasowe

Heist movie to film o złodziejach, a ich naturalnym środowiskiem jest napad.

Wiele osób nie ma dobrych skojarzeń z ubiegłorocznym sezonem, w którym to dostaliśmy dwa napady w cenie jednego. Nie dość, że całość została mocno skompresowana aby upchnąć wszystkie wątki, to niestety po macoszemu potraktowano relacje międzyludzkie. Tym razem twórcy skupili się właśnie na nich, a pomogło w tym zamknięcie bohaterów za murami Banku Narodowego Hiszpanii.

Co za dużo to niezdrowo. Tak prostej historii nie ma po co komplikować. Przemyślany scenariusz to największa zaleta czwartej odsłony. Widzów w głównej mierze nie interesuje powodzenie napadu czy ilość kradzionej gotówki. Oglądają serial dla bohaterów, z których po prostu polubili. Wiele osób powinien więc ucieszyć fakt, że główne postacie przestały zachowywać się jak maszyny zaprogramowane do bezbłędnego oczyszczania bankowych skarbców i zaczęły okazywać ludzkie emocje.

Muszę przyznać, że rozpoczynając oglądanie czwartego sezonu Domu z Papieru byłem pełen obaw. Pamiętając jak spadał poziom poprzednich odcinków nie chciałem zniszczyć w swojej głowie obrazu serialu, który jest przyjemny w odbiorze. Na szczęście z każdą minutą jest coraz lepiej, a ja kolejny raz wciągnąłem się w realia świata hiszpańskiego półświatka. Jeżeli tęskniliście za klimatem pierwszej serii to prawdopodobnie będziecie zadowoleni kierunkiem, który obrali twórcy. Nie sądziłem, że to powiem ale czwarta część opowieści o znanej nam wszystkim kompanii okaże się równie porywająca jak przy pierwszym spotkaniu.

  • 69%
    Fabuła - 69%
  • 56%
    Gra aktorska - 56%
  • 68%
    Jakość scenariusza - 68%
  • 87%
    Przyjemność z oglądania - 87%
70%

Podsumowanie:

Jeżeli tęskniliście za klimatem pierwszej serii to prawdopodobnie będziecie zadowoleni kierunkiem, który obrali twórcy. Nie sądziłem, że to powiem ale czwarta część opowieści o znanej nam wszystkim kompanii okaże się równie porywająca jak przy pierwszym spotkaniu.

Cieszymy się, że wpadłeś do nas poczytać o filmach/serialach. Więcej naszych tekstów o elementach kultury audiowizualnej znajdziesz wpisując w przeglądarkę filmowicz.pl