O serialach słów kilka: co by było gdyby…

O serialach słów kilka: co by było gdyby…

Czy nigdy nie zastanawiało was, jak potoczyłyby się wydarzenia waszych ukochanych serialowych bohaterów, gdyby podjęli oni inną decyzję? Z pewnością nie raz zastanawialiście się: co by było gdyby… Dzisiaj kilka słów o modzie na alternatywną rzeczywistość w serialach.

Czy nigdy nie zastanawiało was, jak potoczyłyby się wydarzenia waszych ukochanych serialowych bohaterów, gdyby podjęli oni inną decyzję? Z pewnością nie raz zastanawialiście się: co by było gdyby… Dzisiaj kilka słów o modzie na alternatywną rzeczywistość w serialach.

Nieprzewidziane i inne scenariusze losu to temat, który był i jest bardzo lubiany przez pisarzy, nie tylko tych współczesnych. Sztandarowym przykładem będzie powieść „Muza dalekich podróży” Teodora Parnickiego, w której autor przedstawia wizję mocarstwa polskiego, które kwitnie pod rządami generała Adama Mickiewicza. Bardziej znaną powieścią tego nurtu jest „Lód” Jacka Dukaja. Z książki dowiadujemy się, że nigdy nie doszło do wybuchu I wojny światowej, a Ziemia zmieniła się w obliczu tajemniczej substancji z kosmosu.

O ile na płaszczyźnie filmowej trudno twórcom bawić się tą konwencją, to serial ma niezliczone możliwości tworzenia historii opartych na ramach co by było, gdyby… Zwykle są to pojedyncze epizody, które są niczym innym jak ciekawym uzupełnieniem sezonu lub zapychaczem. Właśnie wtedy pojawia się możliwość realizacji odcinka o alternatywnej rzeczywistości. Taki epizod nie wpływa na fabułę, a jest ukłonem w stronę fanów spragnionych wszelkich nowości.

Ciekawy zapychacz

W bardzo znanym serialu „Gotowe na wszystko” pojawił się taki właśnie odcinek. W sezonie 6. twórca, chcąc trochę oddalić konsekwencje emocjonującego finału, stworzył epizod zatytułowany właśnie „If…”. Zostały w nim przedstawione alternatywne losy bohaterek. W przypadku Susan była to decyzja o nie rozstawaniu się ze zdradzającym ją mężem; Lynnete nauczyła się żyć z niepełnosprawnym synem; Gabi stała się starą zdziwaczałą babcią, która wierzyła, że jej dziecko jest życiowym szczęśliwcem; a Bree, która rozstała się z mężem dla kochanka, została dotkliwie zawiedziona. Oficjalnie nie zmieniło to nic w fabule serialu, ale pokazało jak mogłoby potoczyć się życie desperatek i nie zawsze byłaby to piękna przyszłość. Zabiegiem tym odpowiedziano na wiele pytań nurtujących fanów.

Z „Gotowymi na wszystko” związana jest jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż Marc Cherry w jednym z wywiadów wyznał, że chciał stworzyć odcinek o początkach rodów głównych bohaterek. Historia miałaby opowiadać jak przodkinie głównych bohaterek przybywają do Stanów Zjednoczonych i pokazać, że wierność, dobro i charyzma to domeny, które Bree, Susan, Gabriel i Lynnete mają w genach.

Reset i kanon

Serialem, który bardzo mocno wyeksplorował ten motyw jest „Dawno, dawno temu”. W nim, oprócz rozbudowania historii znanych, baśniowych bohaterów, poznaliśmy masę odpowiedzi na pytania: co by było gdyby. Pomijając już reinterpretacje postaci z baśni i bajek, po raz pierwszy z historią alternatywną mamy do czynienia w finale 3. sezonu produkcji. Pokazano tam rzeczywistość, w której Śnieżka i Książę z Bajki nie poznają się, a w konsekwencji ich córka i wnuk (główni bohaterowie produkcji) nigdy się nie narodzą. Opowieść jest nie tylko alternatywną wersją historii miłości Śnieżki i Księcia, ale również, w związku z motywem cofania się w czasie, jest lekkim resetem wydarzeń poznanych na przestrzeni 1. i 2. sezonu i co ważne, staje się historią kanoniczną.

Po raz kolejny twórcy sięgnęli do tego motywu w finale 4. sezonu. Tym razem przedstawiono drastyczną wizję, w której Śnieżka staje się złą władczynią, Zła Królowa to zwykła bandytka, a największy czarnoksiężnik, Mroczny, staje się walecznym bohaterem. Wszystko to za sprawą zmian zaserwowanych przez Autora wszystkich baśni. Z jednej strony taka konwencja całkowicie przewartościowała dobrze znanych bohaterów i ukazała ich odwrotne wcielenia. Z drugiej, to nie tylko kulminacja wszystkich odcinków, ale też próba Adama Horowitza i Edwarda Kitsisa w rolach baśniarzy.

Jak pokazuje „Dawno, dawno temu” jest wiele możliwości reinterpretacji klasycznych baśni i bajek. W obecnie sezonie 6. pojawił się motyw całego alternatywnego świata, w którym główna bohaterka wychowywała się z rodzicami i stała się piękną, lecz niezbyt waleczną księżniczką, córką Śnieżki i Księcia z Bajki. Mimo że twórcy wykorzystywali formę tworzenia produkcji na fundamentach co by było gdyby, wielokrotnie nie stał się on wtórny i nudny, ponieważ za każdym razem został opowiedziany w inny sposób.

Integralna część historii


Trochę inaczej ma się sytuacja z serialem „Agenci T.A.R.C.Z.Y”. Tam twórcy postanowili wykorzystać motyw alternatywnych historii do opowiedzenia głównej serialowej historii. Tym razem nie otrzymaliśmy jednego odcinka, który nic nie wnosił do fabuły, ale cały zamknięty podsezon zatytułowany Agenci Hydry. Dzielenie sezonów amerykańskich seriali to bardzo modny zabieg. W obrębie jednego 22-odcinkowego sezonu można opowiedzieć dwie, a jak pokazują „Agenci T.A.R.C.Z.Y”, nawet trzy historie. Wtedy też mówimy, że sezon składa się z podsezonów z konkretnym podtytułem. Jest to podyktowane nie tylko względami fabularnymi, ale również obowiązkową przerwą w emisji serialu, która zwykle trwa od świąt Bożego Narodzenia do marca.


W produkcji Marvela nie mamy do czynienia z alternatywną historią, która nie wnosi nic do fabuły, wręcz przeciwnie. Podsezon toczący się w alternatywnym świecie jest kulminacją poprzednich odcinków i integralną częścią całego 4. sezonu. Wątek co by było gdyby agentów rozpisano na siedmioodcinkową zamkniętą historię, w której wydarzenia mają i mieć będą realny wpływ na zapowiedziany piąty sezon serialu.

Pewnego razu….


Na przykładzie tych trzech produkcji można wysnuć wniosek, że historia alternatywna to bardzo popularny zabieg. Z jednej strony może on być odskocznią od głównej fabuły („Gotowe na wszystko”), reinterpretacją wydarzeń już przedstawionych („Dawno, dawno temu”) lub stać się integralną częścią opowiadanej historii („Agenci T.A.R.C.Z.Y”). Tendencja takich zabiegów jest wzrostowa. W wywiadach wielu serialowych twórców mówi o możliwych scenariuszach swoich historii. Coraz częściej pojawiają się odcinki musicalowe, które pełnią podobną funkcję jak odcinki budowane na zasadzie co by było gdyby lub też są mieszanką obu wspomnianych.

Należy jednak zadać sobie pytanie: czy poza takimi zabiegami możliwy jest w serialach jeszcze większy rozwój tego nurtu? Czy kiedyś doczekamy się serialowych spin-offów opartych na historii alternatywnej znanej z jakiegoś serialu? Choć wydawać by się mogło, że to bardzo nierealne scenariusze, ewolucja jednego odcinka – który nie ma wpływu na fabułę – w spójny fabularnie podsezon temu przeczy. O ile będą to dobre pomysły, niech takie historie powstają. Seriale powinny nas relaksować i zabawiać, a zobaczenie czegoś, co potencjalnie kryje się w zakamarkach głów wielu fanów stanowi całkiem ciekawy ukłon w stronę widza i spełnienia jego skrytych pragnień.

Łukasz Spich
Łukasz Spich

Rocznik ’95. Filmem interesuje się od zawsze choć, pierwszą fascynacją były dla niego „Power Rangers”, dinozaury i klocki Lego. Postanowił dać upust swojej pasji, tworząc blog, na którym prezentuje swoje przemyślenia na temat X muzy. Nie wyobraża sobie dnia bez słuchania muzyki alternatywnej, która zawsze towarzyszy mu w podróży i pracy.