Oglądając ten film miałem wrażenie, że twórcy biorą nas za kompletnych idiotów. Tak niespójnego filmu nie widziałem od dawna, scenariusz jakby nie istniał ; koszmarna gra aktorska jeżeli tak tą farsę można nazwać. Pokazanie ekscentryzmu Czesława Mozila w taki sposób porostu jest żałosne, nie mówiąc już o tym, że przez pierwsze pół godziny filmu samego Mozila na ekranie nie widać.Mamy za to dwóch stoczniowców,którzy chcąc zarobić postanawiają  wejść w układ z gwiazdą telewizji, wtem niby to przypadkiem podczas rozkładania sceny w Świnoujściu ratują Czesława zamkniętego w skrzyni. Cały film usiany jest dennymi żarcikami, które są tak suche, że po prostu nie da się z nich śmiać. Gdyby ten film był wakacyjnym paździerzem to może nikt nie zwrócił by na niego uwagi, lecz teraz w kinach jest tyle dobrych filmów nawet polskich, że nie widzę najmniejszego sensu aby iść na taką składankę “żartów” i Czesława Mozila, który nawet nie wiem dla czego zgodził się na tak ośmieszający Go “zabawny” film. W chwili obecnej można iść do kina na wszystko tylko nie na to, ponieważ takie filmy utwierdzają  w przekonaniu, że polskie kino jest słabe.

Ode mnie ten film dostaje ocenę zero, chodź nawet na to nie zasługuje. Błagam  was omijajcie go z daleka.

Autor : Łukasz Spich